|
WelCia |
|
|
Podstawowe informacje
|
Imię :
Ewelina
Płeć :
Kobieta
Wzrost :
171-175 cm
Wiek :
0
Miasto :
tam daleeeko
Województwo :
Podkarpackie
Kolor oczu :
Piwne
Kolor włosów :
Rude
Budowa ciała :
Szczupły/a
|
|
|
Niech mówi serce :*:* 2007-08-31
|
W piękny dzień, blisko tak
Słońce w twarz grzało nas,
Myślałem wszystko jest, jak dawniej.
Popatrz mi w oczy i powiedz
Coś czego nikt, nigdy w życiu nie odgadnie.
Choć dzieli nas stracony czas,
i nasze związki nie udane.
Tak wiele prób, zawiłych dróg,
Żeby zrozumieć co jest ważne.
Zostawmy wszystko, niech mówi serce,
Tak mało trzeba, by znaleść szczęście.
W piękny dzień, blisko tak
Słońce w twarz grzało nas,
Myślałem wszystko jest, jak dawniej.
Popatrz mi w oczy i powiedz,
Coś czego nikt, nigdy w życiu nie odgadnie.
Co robi świat, w co wierzyć mam?
Wszyscy spotkali się gdzieś dawniej.
Wystarczy być, wystarczy żyć,
Czy jeszcze może być gdzieś ładnie?
Zostawmy wszystko, niech mówi serce,
Tak mało trzeba, by znaleść szczęście.
Komentarze(2)
|
|
Beniamin 2007-08-30
|
Nosił czarną koszulę, miał oczy pełne łez, a na imię Beniamin
Nie było takich miejsc w których nie chciał by być
Płakał z deszczem i nocą, gdy szukał swoich gwiazd, pytał wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie...
Gdzie jest mój dom, dom, dom...
Lato wybuchło miłością i biegli odtąd jak białe, szalone konie
Lecz siły coraz mniej mieli w drodze we mgle
A potem poszli już razem szukać nowych gwiazd
Pytali znów o to samo
Kiedy skończy się taka droga i gdzie...
Gdzie jest nasz dom, dom, dom...
Komentarze(2)
|
|
Wiersz .... 2007-08-29
|
Kiedy nie będziesz miał już co powiedzieć, Spędź cały dzień na objeździe półwyspu. Niebo wysokie jak nad pasem na lotnisku, Ląd bez znaków szczególnych – nigdzie nie przyjedziesz, Będziesz tylko przejeżdżał, choć stale obrzeżem, skrajami. O zmierzchu morze i wzgórza horyzont wypija powoli, Bieloną ścianę poddasza połyka zorane pole I znów dokoła ciemność. Niech teraz twoja pamięć Przywoła szklisty piasek przybrzeża i ostry zarys Kłody, i tamtą skałę, o którą strzępił się przybój, I ptaki, pomykające na szczudłach nóg w czas odpływu I wyspy, na własnych grzbietach odjeżdżające w obszary Mgieł i z powrotem, gdy nadal nic nie masz do powiedzenia Prócz tego, że teraz już każdy szyfr krajobrazu złamiesz Tym: czysto osadzonymi na własnych kształtach rzeczami, Wodą, ziemią w ich posuniętych do najdalszych granic zbliżeniach.
Komentarze(3)
|
|